Hunowie tkwili zamknięci w swoim obozie, a Rzymianie panowali nad polem bitwy. Teoretycznie wygrali, tyle, że Hunowie wciąż tam byli. Źródła starożytne podają, że Aecjusz podjął decyzję pod wpływem dwóch wydarzeń. Po pierwsze, odnaleziono zwłoki Teodoryka, a jego syn został oficjalnie obwołany królem Wizygotów. Wiedział także, że Attyla przygotowuje się do odwrotu, a nie do kolejnej bitwy. Poranek ukazał ogrom rzezi. Attyla nie miał wystarczających sił, żeby uderzyć. Aecjusz zdawał sobie sprawę z własnej pozycji, nie był jednak nadal pewien sprzymierzeńców. Rzymski wódz postanowił wykorzystać sukces i wzmocnić pozycję Rzymu. Bitwa dokonała zjednoczenia. Sprawiła, że polityczne i militarne ośrodki władzy połączyły się. Klęska zadana Attyli była brzemienna w skutki. Rok później Hunowie znowu zaatakowali. Przetoczyli się przez Italię niszcząc wszystko, co napotkali na swojej drodze. Rzymskie kontruderzenie na rdzenne ziemie Hunów zmusiło Attylę do zawarcia rozejmu. Miał zbyt mało ludzi, by bronić swoich granic. Zbyt wielu Hunów zginęło rok wcześniej z rąk wojsk Aecjusza. Rok po tym zdarzeniu Attyla zmarł. Wraz z jego śmiercią imperium Hunów przestało istnieć.
W 451 r. imperium rzymskie leżało w gruzach, a dni chwały Oktawiana Augusta przeminęły